Skip to main content
Twórczość

Notatka o naturze lustra

Wśród wielu szkiców i aforyzmów odnalezionych w archiwum Teodora Sępa Szarzyńskiego, ta jedna, niedatowana notatka zajmuje miejsce szczególne. Pozbawiona erudycyjnych odniesień i barokowych konstrukcji znanych z jego wczesnej prozy, stanowi ona być może najczystszą destylację jego filozofii percepcji i tożsamości.

To tekst-soczewka, w którym autor, analizując z pozoru banalny przedmiot, jakim jest lustro, dokonuje bezlitosnej wiwisekcji ludzkiej potrzeby istnienia. Dla Szarzyńskiego lustro nie jest narzędziem prawdy, ale okrutnym mechanizmem, który w tym samym geście potwierdza nasze istnienie i dowodzi jego absolutnej efemeryczności.

Ta krótka, gęsta miniatura jest kluczem do zrozumienia wielu motywów z jego powieści – od Labiryntu Luster po finałowy Katalog Zbędnych Istnień. To esencja myśli pisarza, dla którego największym dramatem człowieka nie jest śmierć, ale nieustanna, rozpaczliwa walka o dowód na to, że kiedykolwiek naprawdę żył.

Notatka o naturze lustra

(Z notatek odnalezionych, data nieznana)
Jest najzimniejszym z pochlebców, bo jego komplement jest absolutnie szczery: tak, istniejesz. Przez ułamek sekundy, w tej konkretnej konfiguracji światła i materii, twoja obecność jest faktem. Jest to dowód rzeczowy przeciwko wszechogarniającej pustce.
Dlatego tak panicznie boimy się lustra w ciemnym pokoju. Nie dlatego, że możemy zobaczyć w nim coś innego. Boimy się, że nie zobaczymy niczego. Że lustro, pozbawione światła, które mogłoby potwierdzić nasze istnienie, pokaże nam prawdę o naszej fundamentalnej nieobecności.
Ludzie wierzą, że lustro kradnie duszę. Błąd. Ono tylko udowadnia, że nigdy jej nie miałeś. Dusza to koncept, to narracja, którą budujesz, by nadać sens zbiorowi przypadkowych atomów. Lustro, w swojej bezlitosnej, geometrycznej precyzji, nie widzi narracji. Widzi tylko powierzchnię.
Portret malarski to kłamstwo, które aspiruje do bycia prawdą. Fotografia to prawda, która natychmiast staje się kłamstwem, bo utrwala moment, który już minął. Lustro jest jedynym uczciwym portrecistą. Jego dzieło jest doskonałe, absolutnie wierne oryginałowi, a jednocześnie całkowicie efemeryczne. Istnieje tylko tak długo, jak długo na nie patrzysz.
To jest największy paradoks i największa okrutność lustra: daje ci ostateczny, niepodważalny dowód na twoje istnienie, ale tylko pod warunkiem, że nigdy nie odwrócisz wzroku. A przecież musisz. I w momencie, w którym odchodzisz, twój najwierniejszy portret znika, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Jakby cię nigdy nie było.