Skip to main content
Głosy krytyczne

Sprawa Nagrody Kościelskich (1995)

W 1995 roku, po publikacji przełomowej Anatomii Pustki, Teodor Sęp Szarzyński znalazł się w centrum uwagi jednej z najbardziej prestiżowych instytucji literackich. Przyznanie mu Nagrody Kościelskich wydawało się naturalną konsekwencją jego rosnącej pozycji w świecie literatury.

To, co wydarzyło się później, przeszło jednak do legendy i stało się jednym z najczęściej analizowanych epizodów w biografii pisarza – gestem, który ostatecznie zdefiniował jego bezkompromisową postawę wobec wszelkiej próby instytucjonalizacji i zaszufladkowania.

Poniżej publikujemy pełny tekst laudacji wygłoszonej na cześć laureata przez profesora Janusza Mizerskiego. To właśnie ten tekst, będący wyrazem najwyższego uznania ze strony Kapituły, stał się, paradoksalnie, bezpośrednią przyczyną publicznej odmowy przyjęcia nagrody przez pisarza. To dokument kluczowy dla zrozumienia fundamentalnego konfliktu między artystą a światem, który za wszelką cenę próbował go nazwać i oswoić.

Laudacja na cześć Teodora Sępa Szarzyńskiego z okazji przyznania Nagrody Kościelskich (Genewa, 1995)
Wygłoszona przez prof. Janusza Mizerskiego, wieloletniego członka Jury Nagrody Kościelskich.
Szanowni Państwo,
Kapituła Nagrody Kościelskich ma zaszczyt ogłosić, że laureatem za rok 1995 został Teodor Sęp Szarzyński za powieść Anatomia Pustki oraz za dotychczasowy, konsekwentnie budowany dorobek literacki.
Jest to decyzja z pozoru prosta, a jednak obarczona pewnym fundamentalnym paradoksem. W Anatomii Pustki autor dokonuje bowiem bezlitosnej wiwisekcji mechanizmów, za pomocą których próbujemy nadać światu sens – języka, pamięci, tożsamości. Nie oferuje pocieszenia. Nie buduje mitów. Z precyzją chirurga, a nie pocieszyciela, rozcina tkankę rzeczywistości tylko po to, by pod spodem ukazać precyzyjnie skonstruowaną, ale ostatecznie pustą, strukturę.
Nagradzamy dziś bowiem nie tylko dzieło, ale i postawę. Postawę twórcy, który zdaje się nie ufać niczemu – a zwłaszcza słowom, z których sam buduje swój świat. Jego misterne, labiryntowe konstrukcje nie są, jak chcieliby niektórzy, popisem intelektualnej arogancji. Są one, w naszym odczuciu, doskonałą architekturą ucieczki. To schron, który autor buduje dla siebie, by ukryć się przed prostymi odpowiedziami, łatwymi definicjami i, być może, przed ostatecznym osądem – takim jak ten, którego dokonujemy tu dzisiaj, przyznając mu tę nagrodę.
Honorując Teodora Sępa Szarzyńskiego, mamy więc pełną świadomość ironii tego gestu. Oto my, strażnicy słowa, próbujemy zamknąć w ramie nagrody twórcę, którego cała sztuka jest ucieczką od ram. Chcemy oświetlić pisarza, który najpełniej wyraża się w cieniu.
Z tym większym podziwem i niepokojem gratulujemy laureatowi.
[Nota redakcyjna: Teodor Sęp Szarzyński, po zapoznaniu się z treścią laudacji, odmówił przyjęcia nagrody. W krótkim, opublikowanym później liście do Kapituły napisał: „Dziękuję za Państwa wnikliwą lekturę. Zbudowali mi Państwo piękną klatkę. Wybaczcie, ale nie zamierzam w niej zamieszkać”.]